polmic logo 2009 250

newsletter
FB 50
„Tak idzie się do Boga” – dramat muzyczny o św. Wojciechu
4 listopada 2017, Gdańsk
XXVII Międzynarodowy Festiwal Młodych Laureatów Konkursów Muzycznych
8–25 października 2017 roku, Katowice
„Mózg Festival”
XIII Międzynarodowy Festiwal Muzyki Współczesnej i Sztuk Wizualnych
Recital wokalny w Uniwersytecie Muzycznym Fryderyka Chopina
25 października 2017 roku, Warszawa
XXV Festiwal Muzyki Kameralnej „Kwartet Śląski i jego goście”
15–26 listopada 2017 roku

aktualności

Cnotliwy Festiwal

Misteria Paschalia AD 2011Misteria Paschalia AD 2011 za nami. Przez osiem dni Kraków promieniował stylowymi interpretacjami muzyki dawnej, głównie barokowej. Mając na uwadze osadzenie festiwalu w okresie Wielkiego Tygodnia i Wielkanocy, spójrzmy na program ósmej edycji z trzech perspektyw.

L’Arpeggiata & ... - Miłość

Jej apogeum przypadło na czwartkowy wieczór, kiedy to misterialna publiczność została wprowadzona niemal w stan ekstazy. Były cztery bisy przerywane burzą oklasków, tupot, okrzyki, a nawet róża podarowana Philippe’owi Jaroussky’emu przez jedną z fanek. Zauroczenie nieskazitelną barwą głosu młodego kontratenora wydaje się zrozumiałe. Klasyfikowanie dokonań Christiny Pluhar i zespołu L’Arpeggiata jako muzyki barokowej już mniej. Pod szyldem Via Crucis, programu przybliżającego włoski i korsykański repertuar pasyjny, przemycono mocno uproszczone akompaniamenty, nieprzystające do całości elementy jazzu czy przerysowany taniec Anny Dego. Jakby dla równowagi, w wypełnionej po brzegi Filharmonii Krakowskiej, usłyszeliśmy charyzmatyczną Lucillę Galeazzi, a także kwartet Barbara Furtuna prezentujący tradycyjne śpiewy korsykańskie. Gdyby podążyć tropem komercji i próbować wpuścić album Via Crucis na listy przebojów, przeszywające Maria (sopra La Carpinese) z pewnością zostałoby wybrane na pierwszy singiel.

Czytaj więcej: Cnotliwy Festiwal

Znakomity wieczór Marcina Błażewicza - relacja Tadeusza Deszkiewicza

Koncert benefisowy Marcina BłażewiczaW niedzielny wieczór, 21 listopada 2010 roku w radiowym Studiu Koncertowym im. Witolda Lutosławskiego odbył się koncert benefisowy Marcina Błażewicza, kompozytora i pedagoga, profesora warszawskiego Uniwersytetu Muzycznego im. Fryderyka Chopina. Koncert był niewątpliwym sukcesem tego znakomitego i stanowczo zbyt rzadko goszczącego na koncertowych estradach Twórcy.
W programie znalazły się jego cztery utwory: ...Et tua res agitur, Concerto rustico, Koncert fletowy i Koncert fortepianowy (premiera polska). Pierwszy z nich to krótki utwór żałobny napisany w 1987 roku na rocznicę śmierci ks. Jerzego Popiełuszki.
Concerto Rustico to trzyczęściowy koncert na marimbę i orkiestrę smyczkową, napisany dwa lata temu na zamówienie V Międzynarodowego Konkursu Marimbafonowego w Stuttgarcie. W pierwszej i trzeciej części słychać wyraźne nawiązania – co sugeruje tytuł – do ludowo-polskich pierwiastków rytmicznych i harmonicznych. Środkowa natomiast część jest znacznie bardziej dynamiczno-demoniczna. Ten wyróżniający się we współczesnej, polskiej literaturze muzycznej utwór został wykonany przez doskonałą marimbofonistkę Martę Klimasarę. Artystka uwiodła publiczność niezrównaną wirtuozerią i – na co zwróciłem szczególną uwagę – godną podziwu umiejętnością subtelnego różnicowania dynamiki tego trudnego instrumentu. To niewątpliwie Artystka, której powrotu na polskie estrady będziemy niecierpliwie oczekiwać (mieszka w Niemczech).
Po przerwie usłyszeliśmy kolejny hit wieczoru – Koncert na flet i orkiestrę smyczkową. Tym razem solistką była doskonała flecistka Agata Igras Sawicka. Rytm utworu, jak i wirtuozeria solistki od pierwszych dźwięków zahipnotyzowały publiczność. Niezwykły temperament utworu kompozytor uzyskał czerpiąc momentami inspirację z bałkańskich wzorów. Podobnie bałkańskie brzmienia – mimo deklaracji kompozytora, ze utwór powstał w związku z 200 rocznicą urodzin Fryderyka Chopina, usłyszałem w finałowym dziele wieczoru –Koncercie fortepianowym. Z trudnym zadaniem jego wykonania bezbłędnie poradził sobie Tadeusz Domanowski, który koncert zagrał z biegłością, pokazując zarówno żywiołową pianistykę, jak i subtelne brzmienia trudnej partii fortepianowej, delikatne emocje i wybuchy pianistycznego temperamentu.
Czytaj więcej: Znakomity wieczór Marcina Błażewicza - relacja Tadeusza Deszkiewicza

Igrzyska Olimpijskie 2011 w Krakowie - relacja

OlimpiadeStało się - po latach oczekiwań Olimpiada nareszcie w Polsce! I to za sprawą dwudziestokilkuletniego Włocha Giovanniego Battisty Pergolesiego, którego operę seria w wersji koncertowej zaprezentowano w ramach trzeciej edycji cyklu "Opera Rara". Olimpijska flaga już od kilku tygodni powiewała na miejskich billboardach. Tu i ówdzie pobrzmiewało echo hasła braterstwa narodów - zakwalifikowano przecież zawodników z Włoch, Kuby, Francji i Grecji. Wreszcie nadszedł 20 stycznia 2011 roku - czas uroczystego otwarcia, po którym wnętrza Teatru-Stadionu im. Juliusza Słowackiego w Krakowie wypełniły dźwięki hymnu olimpijskiego.

Ostatnie takty uwertury posłużyły za sygnał do rozpoczęcia muzyczno-barokowych zawodów z prawdziwego zdarzenia. Osnute one zostały wokół jednego z najlepszych librett Pietra Metastasia, traktującego o historii miłosnej rozgrywającej się podczas igrzysk olimpijskich. Centralną postać dramatu stanowi Arystea, w którą wcieliła się Roberta Mameli. Charyzmatyczna sopranistka fenomenalnym wykonaniem arii gniewu Tu me da me dividi wznieciła olimpijski ogień, który płonął w jej głosie przez cały spektakl. Główna bohaterka darzy odwzajemnionym uczuciem Megaklesa - w tej roli Yetzabel Arias Fernandez. Pochodzącej z Hawany mezzosopranistce przypadła w udziale m.in. pełna sprzecznych emocji aria Se cerca, se dice, najpopularniejszy fragment dzieła Pergolesiego. Solistka z łatwością udźwignęła ciężar tego zadania, ale nieżyczliwych pragnących złożyć doniesienie o stosowaniu dopingu ze strony publiczności uprzedzę: na tych igrzyskach był on dozwolony, wręcz wskazany. Najbardziej skorzystały z tego właśnie dwie wyżej wymienione zawodniczki. Przyjaciel, a jednocześnie konkurent Megaklesa to Licydas, którego partię dostojnie brzmiącą barwą wyśpiewała Mary-Ellen Nesi. Ostatecznie wiąże się on jednak z Argeną, reprezentowaną na scenie przez Monicę Piccini. Skład obsady uzupełnił Mirko Guadagnini (jako król Klistenes pojął on sztukę władania swym głosem niczym potężnym orężem), Cyril Auvity (powiernik Licydasa Amintas) oraz Alessandra Visentin (posłaniec Alkandro). Tak przedstawia się pełna lista zawodników, ale nie sposób pominąć osoby, bez której Olimpiada by się nie odbyła. To maestro Ottavio Dantone pełniący rolę niestrudzonego trenera-dyrygenta i dowódcy przestrzegającego zasady czystej i porywającej gry zespołu Accademia Bizantina.

W tych rozgrywkach nie było przegranych. Zresztą, jeśli wierzyć sportowej maksymie: Najważniejszą rzeczą w igrzyskach olimpijskich jest nie zwyciężyć, ale wziąć w nich udział. Ci którzy to zrobili, z pewnością nie żałują swej decyzji. Koncert przeszedł już do historii, jednak muzyczna olimpiada w tradycyjnym tego słowa znaczeniu właśnie się rozpoczyna. To czas oczekiwania na kolejną edycję "Opera Rara".

Marek Dolewka

Chanterelle w dwóch odsłonach

Chanterelle 2011 XIX Festiwal Chanterelle, który obejmował w tym roku 5 koncertów, wypełnił dwa weekendy. Pierwsze dwa (4-5 czerwca) pod znakiem kultury żydowskiej odbyły się w Ostrowie Wielkopolskim i w pałacu w Lewkowie, drugie w Zamku Książąt Czartoryskich w Gołuchowie przebiegały pod znakiem fletu i muzyki polskiej.

Na inauguracji w Konkatedrze w Ostrowie Finlekstein Baruh ben Yankel kantor Wielkiej Synagogi w Sankt Petersburgu zachwycił nie tylko starymi psalmami, ale także kompozycjami swych poprzedników. To była bardzo interesująca lekcja historii tej kultury przeplatana fragmentami Tryptyku Rzymskiego Jana Pawła II w wykonaniu Anety Pawelec, Kingi Kubiak, Karoliny Jędraszczyk i Agnieszki Kowalskiej. Jaką przestrzeń zajmowała kultura żydowska w Ostrowie Wielkopolskim dowiedzieliśmy z dyskusji historyków: Tomasza Ławniczaka, Piotra Grabarza i Jarosława Biernackiego. Spointowali ją wdzięcznie prezentując pieśni i tańce żydowskie członkowie studia piano songs Anny Kowalkiewicz – Oligny.

Bardzo udana była część gołuchowska festiwalu z udziałem młodych, ale bardzo ciekawych polskich solistów-kameralistów. Małżeństwo Agaty i Łukasza Długoszów wzięło krótki artystyczny rozwód. Flecistka wystąpiła z harfistką Agnieszką Kaczmarek umieszczając w programie obok tak popularnych utworów, jak Pavana Gabriela Faure kompozycje nie często prezentowane. Recital skomponowany z kontrastowo pod względem estetycznym kompozycji, wykonany z zacięciem i naładowany emocją udowodnił, że te dwa instrumenty brzmieniowo pasują do siebie doskonale. Recital Anny Karasińskiej z towarzyszeniem Krystyny Borucińskiej ukazał zaś piękno polskiej literatury wokalnej. Także sensownie ułożony program był atutem. Koncert posiadał dedykację : „Najpiękniejsza jest muzyka Polska” z racji objęcia przez Polskę Prezydencji w Unii Europejskiej. Nie zabrakło kompozycji ostrowianki Moniki Kędziory oraz mało znanych, a bardzo ciekawych pieśni Feliksa Rybickiego. Atutem tego występu była dbałość o szczegół i niuans oraz nasycenie emocją każdego nawet najdrobniejszego utworu. W każdym z tych wokalnych mikroświatów śpiewaczka czuła się doskonale.

Na finał w niedzielę 12 czerwca zagrał Kwartet fletowy. To bardzo ciekawa inicjatywa czwórki młodych instrumentalistów: Łukasza Długosza, Radosława Pujanka, Katarzyna Budnik-Gałązki i Rafała Kwiatkowskiego utworzenia zespołu, dla którego swe kompozycje pisał Wolfgang Amadeusz Mozart, toteż nic dziwnego, że tych utworów nie zabrakło w programie gołuchowskiego koncertu. Może to nie jest jeszcze zespół brzmiący idealnie stopliwie, ale ich atutem jest uzupełnianie się czterech bardzo ciekawych indywidualności, co dało doskonały efekt w zaprezentowanym także Kwartecie fletowym Krzysztofa Pendereckiego. Zespół zwraca się z prośbami do polskich kompozytorów, między innymi Piotra Mossa, Grażyny Pstrokońskiej-Nawratil czy Krzysztofa Meyera, aby wyposażyli ich w nowe kompozycje. Jeżeli tak się stanie, jestem sobie w stanie wyobrazić sytuację, że zespół nie ominie Festiwalu Chanterelle.

Podziwiam Jadwigę Jankielewicz, która potrafiła wychować publiczność, aby przychodziła na koncerty zawierające także utwory muzyki współczesnej. Słuchacze Festiwali Chanterelle wiedzą bowiem, że tam znajdą szlachetną kameralistykę i tak było także podczas jego XIX edycji.

Alina Kurczewska, Polskie „Radio Merkury” - Poznań

zobacz: GALERIĘ FOTOGRAFIIChanterelle w dwóch odsłonach

Dramat kobiet w islamie, czyli kolejna odsłona festiwalu „Pieśń Naszych Korzeni”

Pieśń Naszych Korzeni 2010

Festiwal „Pieśń Naszych Korzeni” osiągnął pełnoletność! - tymi słowami dyrektor Maciej Kaziński przywitał uczestników XVIII edycji. Powszechnie wiadomo, że pełnoletność zwykle nie idzie w parze z dojrzałością. A jak z tym było w Jarosławiu w dniach 22-29 sierpnia 2010? Stali uczestnicy festiwalowy ryt(m) znają bardzo dobrze. Jutrznia, wspólne śniadanie, warsztaty (w tym roku poświęcone śpiewom Alleluja), wreszcie konferencja z artystami, którzy wystąpili dnia poprzedniego, zastępowana czasem dyskusjami na tematy liturgiczne (A.D. 2010: ukorzenienie nowego rytu, wigilia jako forma świętowania). Polemiki zazwyczaj przenoszą się na obiad, by ustąpić miejsca kolejnym warsztatom (te w 18. edycji minęły pod znakiem przygotowań do wystawienia Ordo virtutum). Później nieszpory, kolacja i ukoronowanie dnia - koncert - a po nim biesiada, do której w tym roku przygrywała Kapela Brodów. Dodatkowo, w przeddzień święta M.B. Częstochowskiej odbywa się wigilia gregoriańska, a zwieńczenie festiwalu stanowi uroczysta msza święta. Ów porządek jest zadziwiająco dobrze przyswajalny, ponoć potrafi też uzależnić. Na potrzeby tej relacji ograniczę się do szerszego opisu koncertów, które koncentrowały się wokół trzech wątków.

Czytaj więcej: Dramat kobiet w islamie, czyli kolejna odsłona festiwalu „Pieśń Naszych Korzeni”

Chanterelle osiągnęło dojrzałość...

Faso Djigui
Powołany do życia tylko dla propagowania muzyki dawnej Festiwal Chanterelle zmienił później swoją ofertę programową.
Jadwiga Jankielewicz postawiła na dobrą kameralistykę a do tego stara się stawiać swej publiczności dość wysokie wymagania. Nie unika muzyki współczesnej, utworów niełatwych dla odbiorcy i odważnych programów. Stawia na młodych, ciekawych wykonawców oraz na młode zespoły w tym także kwartety smyczkowe. To właśnie w pięknej scenerii Gołuchowskiego Zamku zaistniał w Polsce Kwartet Szymanowskiego działający w Hanowerze, po sukcesach w Londynie zagrał Royal String Quartet czy pojawił się ceniony Kwartet Wilanów. Przez 18 lat przewinęło się przez festiwal wielu wspaniałych solistów. Inauguracja należała także do klasowych chórów.
Tegoroczna 18 edycja (Lewków, Ostrów Wielkopolski, Gołuchów, 6, 9, 11-13 czerwca 2010 roku) obejmowała preludium specjalne dla dzieci: Świat baśni czeka na każdego z udziałem afrykańskiego, dziecięcego zespołu „Faso Djigui” (co znaczy w języku dżula nadzieja ludzi) ze stolicy Burkina Faso – Ouagadougou. Uroczysta inauguracja zawsze odbywa się w Konkatedrze w Ostrowie Wielkopolskim. Tym razem soliści Drezdeńskiej Orkiestry Barokowej zaprezentowali utwory Johanna Sebastiana Bacha oraz kompozytorów francuskich. Był to koncert specjalistów wykonujących muzykę baroku, którzy doskonale czują styl kantora lipskiego.
 

Czytaj więcej: Chanterelle osiągnęło dojrzałość...

Kronika wawelska: tropem Chopina

Alexander GavrylyukPoszukiwany Fryderyk Chopin, lat 200. Na wzgórze wawelskie zawitał latem 1829 roku. Ostatni raz słyszany w tym miejscu 2 lipca 2010 roku przy okazji inauguracji trzeciej edycji festiwalu „Wawel o zmierzchu”, poświęconej właśnie jemu. Przyjrzyjmy się bliżej temu wydarzeniu.
Nausznym świadkiem obecności kompozytora była publiczność zgromadzona na Dziedzińcu Arkadowym. Jakby onieśmielona tym spotkaniem, przez cały wieczór zachowywała maksymalne skupienie. Odnotowano liczne przypadki głębokich przeżyć estetycznych. Za głównego sprawcę takiego stanu rzeczy uznaje się Alexandra Gavrylyuka (na zdjęciu), zwanego dalej „Saszą”. Mężczyzna ten, należący do światowej czołówki pianistów młodego pokolenia, wykonał Koncerty fortepianowe wspomnianego kompozytora.
Czytaj więcej: Kronika wawelska: tropem Chopina

Heroizm i magia – kolejna odsłona Opera Rara

Opera Rara 2011 (fot. www.bogdankrezel.com)Niebezpiecznie zrobiło się w Krakowie 5 czerwca 2011 w rejonie Teatru Słowackiego. Sprawcą zamieszania okazał się niejaki Orlando Szalony, blisko powiązany z Antonio Vivaldim. Przybył on pod Wawel w ramach cyklu Opera Rara wiedziony przez Jean-Christophe'a Spinosiego i Ensemble Mattheus.

Orlando Furioso plasuje się dokładnie w połowie operowej kariery Rudego Księdza. Utwór napisany został w 1727 roku, dwa lata po wydaniu zbioru Il Cimento dell' Armonia ze słynnymi Czterema porami roku. Libretto autorstwa Grazio Braccioliego opiera się na epickim poemacie Ariosta, poruszającym odwieczny problem miłości jako posiadania. Umiejętnie łączy ono dwa wątki: Orlanda, bohaterskiego paladyna Karola Wielkiego, pałającego szaleńczą miłością do pięknej królewny Angeliki, oraz czarownicy Alciny, opuszczonej przez rycerza Ruggiera i bezpowrotnie odartej ze swej mocy. Pośród nagrań opery szczególne miejsce zajmuje to z 2005 roku, zrealizowane w ramach ambitnego projektu „Vivaldi Edition” (autorstwa włoskiego muzykologa Alberto Basso i wytwórni Naïve). Obok wspaniałych solistów zaangażowano w nie właśnie Jeana-Christophe'a Spinosiego wraz z Ensemble Mattheus, co stworzyło nadzwyczaj energetyzujące połączenie.

Czytaj więcej: Heroizm i magia – kolejna odsłona Opera Rara

Uznane za (szeroko) otwarte

Dni Muzyki Kompozytorów Krakowskich 2010Wbrew zapowiedziom to nie występ Orkiestry Muzyki Nowej, lecz zespołu Cracow Duo otworzył 22. Międzynarodowe Dni Muzyki Kompozytorów Krakowskich. Inauguracja, mająca miejsce w niedzielę, 23 maja 2010 roku, w okazałym wnętrzu Auli Akademii Muzycznej „Florianka”, została w programie określona epitetem „uroczysta”. I ten punkt był już zgodny ze stanem faktycznym. A to za sprawą zarówno powitalnej mowy wygłoszonej przez prezesa Oddziału Krakowskiego ZKP, Jerzego Stankiewicza, jak i następującego po niej koncertu.
Czytaj więcej: Uznane za (szeroko) otwarte