polmic logo 2009 250

newsletter
FB 50
XXV Festiwal Muzyki Kameralnej „Kwartet Śląski i jego goście”
15–26 listopada 2017, Katowice
„Mózg Festival”
XIII Międzynarodowy Festiwal Muzyki Współczesnej i Sztuk Wizualnych
XII Międzynarodowy Festiwal im. Grzegorza Gerwazego Gorczyckiego
17 listopada - 3 grudnia 2017
Jubileuszowy AŻ Festiwal
24 listopada – 10 grudnia 2017, Łódź
Nadzwyczajny koncert z okazji Roku Feliksa Nowowiejskiego „Profesor Mieczysław Nowakowski in memoriam”
24 listopada 2017, Warszawa
Finał Festiwalu „Obrazy z Conrada”
26 listopada 2017, Warszawa
Mistrzowie instrumentalistyki w cyklu koncertowym „Środa na Okólniku”
29 listopada 2017, Warszawa
Muzyka fortepianowa twórców z warszawskiej uczelni muzycznej
3 grudnia 2017, Warszawa
„Od Elsnera do Moryto”
4 grudnia 2017, Warszawa
I Międzynarodowy Konkurs Duetów Organowych „Per organo a quattro mani”
15–20 kwietnia 2018, Nowy Sącz

archiwum

Filtr

NOWOJORSKA KRONIKA MUZYCZNA: Rafał Blechacz w NY

Zazwyczaj moje kroniki obejmują okres kilku poprzedzających tygodni, tym razem jednak moja „polska” kronika ograniczy się do jednego tygodnia. Ale jakiego tygodnia!

Jak uprzednio zapowiadałem, we wrześniu i początku października na nowojorskich estradach i scenach usłyszeliśmy najlepsze, co Polska ma nam do zaoferowania, jeśli nawet sami artyści opisywani niekoniecznie wciąż w Polsce mieszkają. Na deskach Metropolitan Opera na przemian występowali Ewa Podleś (w La Gioconda) i Piotr Beczała (w Lucia de Lammermoor), a pianista Rafał Blechacz pojawił się zarówno w solowym recitalu w Metropolitam Museum of Arts, jaki i jako solista Filharmonii Nowojorskiej, z którą wykonał Koncert f-moll op.21 Chopina.

Jako ciekawostkę dodam również - a ta, powinna się znaleźć w osobnej rubryce ”możliwe tylko w Nowym Jorku” - że pan Blechacz miał niemałą konkurencję podczas swoich występów filharmonicznych i co najciekawsze, że jego konkurentami byli inni laureaci pierwszej nagrody na warszawskim Konkursie Chopinowskim. Pierwszego wieczora, w tym samym czasie w Carnegie Hall pojawiła się Martha Argerich (jako solistka Filadelfijskiej Orkiestry w koncertach Szostakowicza i Prokofiewa), drugiego wieczora konkurentem okazał się Yundi Li, laureat konkursu poprzedzającego sukces pierwszego polskiego pianisty od czasów triumfu Zimermana w 1975 roku; chiński pianista prezentował się w solowym recitalu w Carnegie Hall. Jeszcze jedna informacja, na marginesie: podczas recitalu Blechacza wśród słuchaczy dostrzegłem Bellę Dawidowicz (I-sza nagroda konkursu chopinowskiego w1949 roku), a podczas koncertu w Avery Fisher Hall, Krystiana Zimermana.

Nie ukrywam, że zarówno recital Rafała Blechacza jak i jego występy z Filharmonią Nowojorską od dłuższego już czasu wzbudzały moje zainteresowanie. Kim w końcu jest ten pianista znajdujący się u progu światowej kariery, budzący entuzjazm publiczności, pozytywne recenzje krytyków, chociaż jedynie względny zachwyt prawdziwych koneserów pianistyki? Czy to, co słyszałem na nagraniach oraz w transmisjach z recitali na żywo, potwierdzi się w osobistym zetknięciu z tym wysoce utalentowanym, skromnym młodzieńcem o ujmująco „chłopięcej” sylwetce? Swoją ostatnią ocenę jego występów, oglądanych w sfilmowanej wersji oraz słyszanych przez radio, zakończyłem słowami, że to, co słyszałem, było dźwiękiem wyłapanym przez mikrofon raczej niż dźwiękiem samego artysty.

„Tysiąc i jedna opera” czyli „niezbędnik operowy” już w księgarniach

1000 i jedna operaDnia 17 października 2008 roku na polskim rynku wydawniczym ukazała się niezwykła publikacja: największy na świecie przewodnik operowy Tysiąc i jedna opera autorstwa Piotra Kamińskiego. Liczące ponad 2000 stron dzieło to prawdziwa „Biblia opery” (wg André Tubeufa z tygodnika „Le Point”), zawierająca informacje o ponad 1000 oper napisanych przez 230 kompozytorów.

THE EUROPEAN FILM MUSIC DAYS

EFMD 2008W dniach 14-15 listopada 2008 roku w Paryżu odbędą się Europejskie Dni Muzyki Filmowej - The European Film Music Days.

Europejskie Dni Muzyki Filmowej (EFMD), zainicjowane z okazji STULECIA MUZYKI FILMOWEJ 1908/1909 – 2008/2009, zostały wyróżnione jako jedno z wydarzeń Europejskiego Sezonu Kulturalnego, odbywającego się podczas francuskiego przewodnictwa Rady Unii Europejskiej (1 lipca – 31 grudnia 2008).
Organizowane przez FFACE (Federation of Film and Audiovisual Composers of Europe) we współpracy z CITÉ DE LA MUSIQUE, Europejskie Dni Muzyki Filmowej z założenia mają być profesjonalną platformą spotkania protagonistów muzyki w obrazie z sektora telewizji i filmu, jak również reprezentantów kultury i polityki. To nowe i oryginalne przedsięwzięcie zgromadzi około 250 profesjonalistów związanych z filmem i muzyką, dziennikarzy i przedstawicieli instytucji kultury.

Załączniki:

  • The European Film Music Days - prezentacja (plik pdf)
  • The European Film Music Days - program (plik pdf)

Zmarł Krzysztof Zaleski

Krzysztof ZaleskiW poniedziałek, 20 października 2008 roku zmarł Krzysztof Zaleski, filolog, aktor teatralny i filmowy, scenarzysta i reżyser teatralny, od 2006 roku dyrektor Teatru Polskiego Radia, a od 2007 roku także dyrektor i redaktor naczelny Programu II Polskiego Radia. Miał 60 lat.

Złote Mikrofony dla Duczmal, Chłopeckiego i Sztompke

Andrzej ChlopeckiW niedzielę, 19 października 2008 roku w Studiu im. Witolda Lutosławskiego przyznane zostały Złote Mikrofony Polskiego Radia. W tym roku otrzymali je m.in. Andrzej Chłopecki (na zdjęciu) - za wyczucie i świetną znajomość materii, erudycję, barwność, lekkość, komunikatywność języka, doskonały warsztat słowa oraz za ogromną rolę w kształtowaniu obrazu polskiej muzyki współczesnej w Polsce i za granicą oraz Paweł Sztompke - za ogromną wiedzę i popularyzację polskiej muzyki rozrywkowej i filmowej w znakomitym kontakcie ze słuchaczami na antenach Polskiego Radia. Pozostałe Złote mikrofony trafiły do rąk Piotra Adamczyka, Alicji Grembowicz i Jakuba Strzyczkowskiego. Honorowy Złoty Mikrofon Polskiego Radia odebrała Agnieszka Duczmal, dyrektor Orkiestry Kameralnej Polskiego Radia Amadeus.

NOWOJORSKA KRONIKA MUZYCZNA: Roman Markowicz - Triumf Ewy Podleś i Piotra Beczały w Metropolitan Opera

Gioconda: Voigt i PodleśEwa Podleś nie jest osobą obcą nowojorskiej publiczności i podczas ostatniej dekady stała się obiektem kultu operowych fanów. Na jej koncerty przylatują z Europy i Kanady i jej sztukę czczą jako świętość. Podleś w Nowym Jorku występowała wielokrotnie i od pewnego czasu nawet krytycy zdążyli zauważyć jej niewytłumaczalną nieobecność na jednej amerykańskiej scenie: scenie Metropolitan Opera, która przez 24 lata ignorowała jej istnienie. Podleś była wystarczająco „dobra” , aby występować we wszystkich innych teatrach operowych i najbardziej prestiżowych salach koncertowych świata, ale nie w Met. Najwyraźniej z nadejściem Petera Gelba, sytuacja się zmieniła i Ewę Podleś zaproszono w końcu do udziału w La Gioconda Ponchiellego, jednej z rzadziej – przynajmniej w porównaniu z operami Verdiego - dziś wystawianych oper; również partia jaką jej zaproponowano jest w najlepszym wypadku skromna, choć na swój sposób kluczowa. W Giocondzie Podleś śpiewa ślepą matkę, zwaną La Cieca głównej bohaterki Giocondy, partię, która czasami obsadzana jest pomniejszymi śpiewaczkami. Jak to jednak zauważył mój obeznany z repertuarem przyjaciel: w operze nie ma nieefektownych partii, są tylko nieefektowni artyści.

Nie było to wielkim zaskoczeniem, że kreacja Ewy Podleś - jej role są niemal zawsze kreacjami, a nie „zaśpiewaniem sobie”- wzbudziła szał wśród publiczności i równie znaczny i identyczny entuzjazm krytyków. Było widocznym, że to nadzwyczaj serdeczne przyjęcie było swego rodzaju manifestacją, symbolem: Madame Podleś, może Met Opera Ciebie nie chciała, ale wśród nas masz swoich wielbicieli. Ona zaś, jak gdyby zdając sobie sprawę z minimalnego rozmiaru roli, wycisnęła z niej, jak się to mówi, ostatnią kroplę mleka.

W atrakcyjnej wizualnie produkcji Giocondy(reżyseria Margherita Walkman, scenografia Beni Montresor) obok Ewy Podleś znalazły się dwie inne wielkie głosy: śpiewająca tytułową rolę Debora Voigt oraz Olga Borodina w roli Laury, podobnie jak Gioconda zakochanej w tym samym tenorze. Borodina wciąż posiada imponujący, kremowy głos i dramatycznie lepiej pasowała do swojej roli. Słyszana dwukrotnie Voigt nie zrobiła na mnie aż tak wielkiego wrażenia i nie odniosłem wrażenia, że obsadzenie jej w tej właśnie roli było najlepszą decyzją. Męskie role: Barnaby, głównego „czarnego charakteru” opery (baryton Carlo Guelphi), Enzo, banitę wygnanego z Wenecji przez Alvise, męża Laury (tenor Aquiles Machado) i wreszcie samego inkwizytora Alvise (bas Orlin Anastassov) były adekwatne, choć żaden z nich nie pozostawił w mojej pamięci niezapomnianego wrażenia. Patrząc na postać Enzo przychodził mi na myśl niepowtarzalny Victor Borge, który z nonszalanckim cynizmem kpił sobie z wyglądu tenorów o wyglądzie Aquiles Machado: mawiał wtedy „ma prawie metr wzrostu… leżąc na podłodze”. Choć wielokrotnie miałem z nim „ na pieńku”, tym razem szczerze żałowałem, że nie ma już wśród nas Pavarottiego, aby zademonstrował jak należy zaśpiewać Enzo.

Dzień Papieski - 12 października: Jan Paweł II - Wychowawca Młodych

Dzien Papieski 2008Ósmy Dzień Papieski, który w 2008 roku przypada w dniu 12 października, upłynie pod hasłem Jan Paweł II – Wychowawca Młodych. W całej Polsce odbywać się będą koncerty, konferencje naukowe, panele dyskusyjne oraz msze święte, podczas których wierni modlić się będą o beatyfikację Jana Pawła II.

Dzień wsześniej, w sobotę 11 października na Zamku Królewskim w Warszawie Fundacja „Dzieło Nowego Tysiąclesia” wręczyła nagrody TOTUS, przyznawane dla docenienia dorobku i skutecznego promowania osób oraz instytucji, których działalność w sposób wybitny przyczynia się do podkreślenia wartości człowieka. W tym roku otrzymali je: Siostra Anna Bałchan, Andrzej Szczeklik, Piotr Dardziński i Reakcja Programów Katolickich TVP. Wśród nagrodzonych Totusami w poprzednich latach znalazł się m.in.: Henryk Mikołaj Górecki.

Dniowi Papieskiemu towarzyszy także 30 innych dużych wydarzeń artystycznych zarówno o zasięgu lokalnym jak i ogólnopolskim. Zwieńczeniem jest Koncert Papieski Zostań z nami! w niedzielę, 12 października o godz. 20.15 na Placu Zamkowym w Warszawie.

NOWOJORSKA KRONIKA MUZYCZNA: Roman Markowicz - przed koncertami Rafała Blechacza w Nowym Jorku

Rafał BlechaczW momentach, kiedy moja pamięć dopisuje i jest przy tym wspomagana domingami red. Julity Karkowskiej, moje kroniki nowojorskie zawierają wzmianki o nadchodzących koncertach wartych uwagi. Dzisiejszą kronikę pragnąłbym poświecić kilku polskim artystom, których występy usłyszymy już w nadchodzących tygodniach.

W przypadku jednego z nich, będzie to również próba oceny dotychczasowych dokonań, na podstawie nagrań lub koncertów na żywo. Zacznijmy od niego, Rafała Blechacza, pianisty, który na ostatnim konkursie chopinowskim w Warszawie (2005) stał się pierwszym od czasów Krystiana Zimermana zwycięzcą tej „chopinowskiej olimpiady” i nadzieją polskiej pianistyki.

Kilka miesięcy temu czytelnikom moich artykułów polecałem muzyczne wakacyjne zajęcie w postaci strony internetowej www.medici.tv: jest to witryna internetowa, na której można było nie tylko posłuchać, ale i oglądnąć i posłuchać szeregu koncertów symfonicznych, jak również solowych i kameralnych recitali pochodzących z europejskich i amerykańskich festiwali. Szczególnie atrakcyjną ofertą był słynny festiwal w szwajcarskim Verbier, przez który przewinęli się najsłynniejsi dziś muzycy z Martą Argerich na czele. Jednym z gości festiwalu był w tym roku również Rafał Blechacz, który „zaliczył” w tym samym sezonie występy na dwóch innych legendarnych letnich festiwalach: francuskim Roque d’Antheron oraz austriackim Salzburgu. Mówimy tu o występach, które bez wątpienia nazwać można światową karierą; również o występach, które młodemu Polakowi przyniosły znaczne sukcesy.

Nowojorscy melomani będą mogli posłuchać Rafała Blechacza trzykrotnie: w jego tutejszym debiucie jako solista Filharmonii Nowojorskiej (7 i 11 października 2008) w Koncercie e-moll Chopina, oraz solowym recitalu (4 października 2008) w Metropolita Museum of Arts.

Tygodnik Powszechny o Emigrantach i promocji kultury

EmigranciW najnowszym numerze Tygodnika Powszechnego (nr 40 z dnia 5 października) przeczytamy m.in. cykl artykułów Jak promować kulturę polską za granicą?A wśród nich:

Piotr Kosiewski i Agnieszka Sabor podkreślają mocne i słabe strony promocji kultury Polaków: „W promocji kultury polskiej polityki jest i za dużo, i za mało: za dużo, bo politycy podporządkowują kulturę wygodnym dla siebie rocznicom, za mało, bo nadal, niezależnie od opcji, wydaje im się ona czymś niezrozumiałym i niekoniecznym”.

NOWOJORSKA KRONIKA MUZYCZNA: Roman Markowicz - „Król Roger” i „Harnasie” Szymanowskiego w Bard College

Szymanowski w Nowym JorkuW opublikowanym miesiąc temu wywiadzie z Leonem Botsteinem, rektorem Bard College oraz dyrektorem artystycznym American Symphony Orchestra, wspomniałem, że jest on na naszym amerykańskim rynku muzycznym jednym z niewielu, którzy od lat propagują muzykę Karola Szymanowskiego. Nie powinno więc dziwić, że właśnie dzięki jego staraniom, dwie wielkie partytury Szymanowskiego zostały zaprogramowane podczas popularnego i unikalnego festiwalu  Bard Summerscape. Jeśli chodzi o operę Król Roger, było to pierwsze amerykańskie wystawienie owej kompozycji w wersji scenicznej, natomiast pewne wątpliwości otaczały wystawienie baletu Harnasie. Podczas przed-koncertowego spotkania z nadzwyczaj licznie przybyłą publicznością Botstein został skorygowany przez jednego ze słuchaczy (z daleka wydawało mi się, że był to znany polonijny pilar Dr. Tadeusz Gromada), który przypomniał dyrygentowi, że słyszał Harnasie po raz pierwszy w New Jersey w 1979 roku. Dr. Botstein, który zresztą chętnie i otwarcie zaznaczał pewne „luki” w swoich badaniach dotyczących amerykańskich wykonań największego po Chopinie polskiego kompozytora, w dyplomatyczny sposób wybrnął z „konfliktu”, przyznając swemu rozmówcy rację, jednocześnie podkreślając, że on też ma rację, ponieważ autorytatywna wersja którą prezentowano w Bard College, podczas tej serii wykonań otrzymała swą amerykańską premierę. Botstein podkreślił też, że rolą Bard College jest zapoznawanie publiczności z dziełami repertuaru operowego, które albo są zapomniane, albo z jakichkolwiek względów nie prezentowane przez nie dość odważne kompanie operowe.

Krol RogerPodczas prelekcji, zarówno  dzięki erudycji prelegenta (nigdy zresztą niepodważalnej) oraz nieoczekiwanie inteligentnym pytaniom ze strony publiczności, dowiedzieliśmy się o operze Szymanowskiego kilku istotnych detali, które – mnie przynajmniej -  pozwoliły na zrewidowanie własnej percepcji i dopatrzenie się w kompozycji dotąd nieuchwytnej logiki. Król Roger, nad którym Szymanowski pracował przez szereg lat i do którego wraz ze swoim kuzynem, Jarosławem Iwaszkiewiczem stworzył libretto, nie jest, jak jest powszechnie wiadomo, tradycyjną operą, ale muzycznym psychologicznym dramatem. Nikt w tej operze nie umiera, nikt nie jest zamordowany, nikt (przypuszczalnie) nie zawiera związków małżeńskich.

Niełatwe wokalnie partie solowe traktowane są trochę na sposób instrumentalny i problemem dla śpiewaków pozostaje przebicie się przez orkiestrę. W tym wypadku nie można było nawet zbytnio obwiniać dyrygenta, który znany jest z trochę entuzjastycznego stylu dyrygowania i czasami zagłuszania swoich wokalnych solistów. Pomogło więc nie tylko, że w produkcji Bard College Summerscape zaangażowano solistów zaznajomionych z tekstem opery, ale również to, że byli to pierwszorzędni soliści. Partię Rogera śpiewał baryton Adam Kruszewski, jego żonę Roksanę sopran Iwona Hossa, Pasterza tenor Tadeusz Szlenkier a arabskiego doradcę Rogera, tenor Wojciech Maciejowski. Dwie pozostałe pomniejsze role Diakonisy i Arcybiskupa powierzono kontraltowi Ewie Marciniec oraz basowi Wojciechowi Bujalskiemu. Z Polski przyjechał również Chór Opery Wrocławskiej, który słyszeliśmy również w wykonanych przed przerwą Harnasiach. W Harnasiach po raz pierwszy podczas spektaklu popisał się Tadeusz Szlenkier, który śpiewał słynne solowe fragmenty. Wybitnemu polskiemu artyście, filmowcowi, poecie i reżyserowi Lechowi Majewskiemu powierzono nie tylko opracowanie całości produkcji Króla Rogera (włączając w to reżyserię, scenografię, projekt kostiumów, światła i ruch sceniczny), ale też opracowanie video i światła w Harnasiach, których choreografię opracowała Noemie Lafrance.

Leon Botstein dyrygował swoją American Symphony Orchestra, która moim zdaniem grała tak dobrze…. jak nią dyrygowano. Ja wciąż uważam, że jest to zespół bardzo dobrych instrumentalistów i niejednokrotnie podczas niedzielnego popołudnia dali próbkę swoich niemałych możliwości. Nie ulega wątpliwości, że prawdziwy góralski folklor, na którym opiera się partytura Harnasi, nie jest całkowicie bliski dyrygentowi i że bardziej zawadiacka, idiomatyczna gra orkiestry pomogłaby w prawdziwym delektowaniu się tą kompozycją.

Delektowałem się natomiast bardzo oryginalnym pomysłem Lecha Majewskiego, który jako oprawę graficzną przedstawienia zaproponował wolno poruszający film(w pierwszym momencie sprawiający wprost wrażenie przeźroczy), który pokazuje najpiękniejsze tatrzańskie krajobrazy sfilmowane w wysoce mistrzowski sposób. Nieruchoma, zwierciadlana powierzchnia Morskiego Oka daje artyście pole do filmowego popisu. Ta urzekająca filmowa oprawa była bez wątpienia najciekawszym i najsilniejszym aspektem produkcji, która pod innymi względami pozostawiła wiele do życzenia.

Międzynarodowy Dzień Muzyki

Yehudi MenuhinMiędzynarodowy Dzień Muzyki obchodzony jest na całym świecie w dniu 1 października od roku 1975, zainicjowany przez Yehudi Menuhina, ówczesnego Prezydenta Międzynarodowej Rady Muzyki działającej pod egidą organizacji UNESCO. Głównym celem tego święta jest przedstawienie muzyki w taki sposób, by była kojarzona jako dobro ludzkości oraz promocja muzyków jako tych, którzy tworzą piękno muzyki.