polmic logo 2009 250

newsletter
FB 50
III Festiwal Kwadrofonik
14–15 grudnia 2017, Warszawa
III Międzynarodowy Festiwal Chóralny Muzyki Adwentowej i Świątecznej „Mundus Cantat Sopot”
15–17 grudnia 2017 roku, Sopot
II Album muzyki współczesnej dla młodych wykonawców
16 grudnia 2017, Wrocław
I Międzynarodowy Konkurs Duetów Organowych „Per organo a quattro mani”
15–20 kwietnia 2018, Nowy Sącz

recenzje książek (T)

A B C D E F G H I J K L M N O P R S T V W X Z Ł


Bilica Krzysztof

Telefony z Eufonii


Felietony wygłaszane 1991–1992 w Programie II Polskiego Radia,
Wydawnictwo Gutenberg-Print, Warszawa 1995, 69 s.
Bohdan Pociej Korespondencja z muzycznego kraju [recenzja książki Krzysztofa Bilicy Telefony z Eufonii] „Ruch Muzyczny” nr 8, s. 38-39

Kraj, państwo i zamieszkujący je naród są fikcyjne, noszą wymyślone nazwy, łatwo się jednak domyslić, o co i o kogo tu chodzi; aluzje są przejrzyste, metafora klarowna: realizacja pomysłu całkowicie zgodna z intencją autora. Wydawnictwo Gutenberg-Print wydało dotąd dwie książki Krzysztofa Bilicy, a zapowiada trzecią (już bardziej serio, zawierającą szkice i eseje o muzyce). Tu omawiam pierwszą z dwóch książek (druga, obszerniejsza, Słownik wyrazów własnych, jest rodzajem leksykalnego żartu, wysoce oryginalnym pastiszem słowników, powiedzmy, Kopalińskiego), muzyczną, w szczególnym literackim sensie. Jak ją określić? Oddam najpierw głos samemu autorowi.
Telefony z Eufonii — Czym są? Formalnie — spisanymi felietonami radiowymi. Ze względu na systematyczność ich wygłaszania przed mikrofonami Programu II PR (od ostatniego kwartału roku 1991 do końca roku 1992) można je uznać za rodzaj kroniki tygodniowej. Książka zawiera 8 felietonów luźnych (z 1991) i cykl 38 felietonów, zatytułowany Telefony z Eufonii (z 1992), te ostatnie nie są typowymi felietonami. Autor wykorzystał antenę radiową jako nośnik zawartych w felietonach efektów akustycznych. W wydaniu książkowym efekty te musiały zostać — siłą rzeczy — opisane w didaskaliach (efekt zapętlonej taśmy; tzw. zapowiedź wsteczna felietonu wygłoszona przez spikera, jako immanentny element felietonu; dźwięki dzwonka; odgłosy rozlegające się raz z lewego, raz z prawego głośnika, jak podczas testu stereofonicznego; rumor spadających przedmiotów; klastery fortepianowe itp.). Felietony luźne są realistyczne — opisują rzeczywistość normalnymi, przyjętymi ogólnie środkami. Telefony z Eufonii są nadrealistyczne — wprowadzają nową, wykreowaną przez autora rzeczywistość, wprowadzają wyimaginowany świat, w którego centrum znajduje się kraj zwany Eufonią [...].
Ze względu na tematykę Telefony z Eufonii mieściłyby się w ramach felietonistyki społeczno-politycznej; ze względu na terminologię muzykologiczną — w ramach felietonistyki muzycznej, ze względu na środki literackie (aluzje literackie, stylizacje, cytaty i zapożyczenia z Gombrowicza i Jana Potockiego, język w gruncie rzeczy ezopowy, a w bajkach — język ezopowy do kwadratu itd.) — w ramach felietonistyki literackiej; ze względu na stanowisko porte-parole wobec pewnych kwestii etycznych (O przerywaniu utworów) — w ramach felietonistyki obyczajowej; ze wzglęu na obecność refleksji nad sensem bytu (O samotności, O widoku z okna oglądanym w roztargnieniu) — w ramach felietonistyki filozoficznej”.
Dla mnie najważniejsze, najbardziej istotne jest to, że ta książeczka — złożona i skomponowana przez Bilicę z felietonów radiowych — jest pełnoprawnym i pełnowartościowym utworem literackim, smakowitym kawałkiem pisarstwa, przeznaczonym dla koneserów i smakoszy obu dziedzin — muzyki i literatury (znając dźwiękowy kształt tych felietonów obawiałem się trochę o to, czy równie nośne i sugestywne będą w czytaniu; na szczęście książka broni się znakomicie!).
Autor — muzykolog, wieloletni redaktor PWN, specjalista od spraw muzycznych w wydawnictwach encyklopedycznych, w swoim podejściu do muzyki łączy ścisłość naukową badacza i analityka z polotem eseisty — nie częste to, przyznajmy, połączenie. Obdarzony jest autentycznym talentem pisarskim, opartym na subtelnym i wyrafinowanym poczuciu humoru. Właśnie ta cienkość stylu przenikniętego humorem szczególnie mnie urzeka: rytm narracji, lekkość kreski, a zarazem ostrość rysunku, dowcip subtelny, ale i miejscami dosadny...
Książka jest z rodzajów żartu literackiego — kamuflaży, persyflaży, pastiszów, parodii. Wyrosła z zamysłu ogólnej — wielkiej — metafory. Lecz ów żart — jak każdy zresztą żart dobry — ma mocne i wyraźne odniesienie serio; odnoszony do rzeczywistości realnej jest ugruntowany w powadze (dobry żart podobny jest w tym do piłeczki; im twardsze, bardziej realne podłoże — tym bardziej się odbija, wyżej skacze i tym mocniej działa). Fikcyjne państwo muzyczne Eufonia i zamieszkujący je Eufonici — to żartobliwa (satyryczna?) metafora Polski i Polaków, państwa i kraju zniewolonego, długie lata gnębionego przez Dodekafonistów; państwa, które niedawno odzyskało wolność. „Eufonia” znaczy tu wolność osoby i społeczeństwa, a system tonalny jest metaforą systemu demokratycznego, zgodnego z naturą człowieka. „Dodekafonia” natomiast znaczy totalitaryzm, przede wszystkim komunistyczny, do niedawna istniejący, ale także i nazistowski, ustrój sprzeczny z ludzką naturą, gwałcący ją.
Wyrafinowanie przewrotny jest więc ów żart — w tym „manipulowaniu” pojęciami tyczącymi techniki kompozytorskiej, poetyki, estetyki, stylu muzycznego... Aż dziw, jakie bogactwo treści — aluzji, rozmaitych odsyłaczy, skojarzeń, odniesień — kryje w sobie ta szczupła książeczka w części głównej (czyli składającej się z owych „telefonów”) i jak kunsztownie splata i przeplata ona muzykę i naukę o niej (muzykologię) z kulturą, polityką, ekonomią, historią — dawną i nowszą...
Z bogatych też i starych tradycji literackich ta książka się wywodzi (tak wybornie, z takim smakiem typograficznym wydana...) z literatury zwłaszcza angielskiej i francuskiej XVII, XVIII i XIX wieku. Patronują tutaj Bilicy autorzy powiastek, bajek, powieści filozoficznych, a także „mądrościowych” listów, pamiętników; z największych — Jonathan Swift (Podróże Guliwera), Daniel Defoe, Lawrence Sterne, Monteskiusz (Listy perskie), Diderot, Wolter, Rousseau, Anatol France ze swoją Wyspą Pingwinów.
Z tym, że z muzyką samą i w dziedzinie muzycznej nikt jeszcze, o ile mi wiadomo, takiej próby uwieńczonej pełnym sukcesem nie podjął. Nikt nie wpadł na pomysł, aby muzykę samą uczynić tak wdzięcznym medium, przedmiotem persyflażu — dla „listów filozoficznych” o sytuacji w państwie. Do tego trzeba było bowiem oryginalnego talentu Krzysztofa Bilicy, jego wyostrzonej inteligencji, błyskotliwego dowcipu, wirtuozerii stylu...

Spis treści

Felietony luźne (1991)
Mądrej głowie
Kompozytorzy o kompozytorach
Prokofiew i wilk
Memento mori
„Patrz, Kościuszko, na nas z nieba”
Cud świętego Błażeja
Mozart redivivus
Muzyka i mantyka

Telefony z Eufonii (1992)
O ostatnich przemianach w Eufonii
O aferze Bagsa
O dziejach Eufonii
O przerywaniu utworów
O jednej z ostatnich uchwał sejmu
O telefonii w Eufonii
O radiofonii w Eufonii
O narodowym kompozytorze eufońskim, Fryderyku Eufinie
O Wrocławiu
O języku eufońskim
O Telefonach z Eufonii
O lekturach Eufończyków
O donosicielstwie
O zapoczątkowanej w Eufonii rewolucji światowej
O Fonitach
O systemie tonalnym
O stanie państwa
O kołysance
O formie sonatowej
O wolności słowa
Bajka o strunach pianina
Bajka o kółkach pianina
Bajka w bajce z rękopisu znalezionego w pianinie
Bajka o molach zamieszkujących pianino
Bajka o spodziewanym remoncie pianina
O gigantofonii w Eufonii
O igrzyskach ciała i ducha
O obowiązku grania w orkiestrze
O prowadzeniu programów publicystycznych na żywo
O samotności
O dziatwie szkolnej
O duchu muzycznym
O tonacjonalizmie
O senniku eufońskim
O odznaczonych Orderem Krzyżyka Eufońskiego
O widoku z okna oglądanym w roztargnieniu
O konferencji muzykologicznej w Toruniu
O dylemacie: przy fortepianie czy przy biurku?